Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 września 2013

130.


płatki owsiane i ryżowe na mleku sojowym z cynamonem, imbirem oraz prażonymi migdałami i orzechami włoskimi 
oat and rice flakes on soy milk with cinnamon, ginger and toasted almonds and walnuts 



Na wszystko tak mało czasu. 


środa, 4 września 2013

129.

owsianka na mlekusojowym z siekanymi orzechami włoskimi, kiwi i suszonymi daktylami 
oatmeal on soy milk with chopped walnuts, kiwi and dried dates 


No i się zaczyna. Dzisiaj miałam test kompetencji z angielskiego - 100 pytań. 
I uciekł mi autobus, ale dzięki temu na innym przystanku spotkałam kolegę z Zakładów Technicznych. 



poniedziałek, 2 września 2013

127. Na wynos, ale owsianka!

nocna owsianka* na jogurcie z siemieniem lnianym i miodem lipowym
night oatmeal* on youghurt with flax seeds and linden honey

*z płatków owsianych i żytnich 


W ramach wspólnej owsianki z akcji Marii. (Przepraszam, że tak późno.)



Śniadanie na wynos, bo z samego rana udałam się na pobranie krwi. 
A potem rozpoczęłam nowy rok szkolny. W nowej szkole -  liceum. To takie dziwne uczucie, gdy wchodzisz do klasy i nikogo nie znasz (no, mam na szczęście paru znajomych w starszych klasach, ale oni przecież nie są ze mną w klasie;)).  
Życzę Wam wszystkim udanego roku!


sobota, 31 sierpnia 2013

126. Wyjazdy i powroty.

Przed wyjazdem (czwartek) 

kakaowa owsianko-życianka na mleku sojowym z masłem orzechowym podana w melonie
cocoa oat-rye-meal on soy milk with peanut butter served in melon 


Kiedy zobaczyłam to śniadanie u Martyny, wiedziałam, że muszę zrobić coś podobnego i choć u mnie owsianka była na ciepło, to i tak wyszło smacznie. 


Pakowanie, stres i bardzo mało jak na mnie bo zaledwie 6 godzin snu. 
Koło 10:00 wyruszyliśmy z tatą spod zamku w Będzinie. Moje nogi są całkiem niezłym środkiem transportu, choć mogłam zdecydować zabrać buty trekkingowe zamiast adidasów - to byłoby dużo bardziej rozsądne.  Chyba jakoś po 17:00 byliśmy pod zamkiem w Siewierzu. Zjedliśmy kolację w restauracji "Jędrusiowa Izba" (grillowany filet z kurczaka, kluski śląskie gotowane warzywa i jeden placek ziemniaczany wielkości schabowego* od taty, których to placków nie cierpię, no ale spróbowałam; *niestety tylko porcje placków były tak duże), szybkie zakupy i do hotelu. Hotelu, który wydawał mi się nieco za elegancki jak dla dwójki piechurów, ale pierwszy raz lepiej spało mi się w nie swoim łóżku - było takie miękkie i szeroki (a może to ja byłam tak zmęczona?)
Rano, choć nieco później niż się spodziewałam (było wydawane od 6:00 do 10:00,  to nam się tak dobrze spało) śniadanie, przed kolejnym dniem wędrówki chyba najlepszym wyborem była grahamka i kromka białego pieczywa z masłem serem żółtym i pomidorem/ masłem, wędliną i ogórkiem, połowa ugotowanego na twardo jajka i zielona herbata
Drugiego dnia chodziło mi się znacznie lepiej. Może to dlatego, że zamiast 6 godzin spałam przeszło 9? Poza jednym wyjątkiem chodziliśmy trasą przetartą około miesiąc temu przez mojego brata (i oczywiście tatę), więc ominęliśmy parę problematycznych odcinków, na które oni trafili (za to raz udało nam się zejść z trasy w niezłe zarośla, po tym, jak źle odczytaliśmy mapę, na szczęście szybko odnaleźliśmy ścieżkę). Dużo też wcześniej niż oni wtedy dotarliśmy do zamku w Ogrodzieńcu, obeszliśmy go dookoła, a później zjedliśmy kolejną wspólną kolację tym razem w Karczmie Jurajskiej, gdzie zaserwowano nam (wszystko na osobnym talerzu) łososia z rusztu, ziemniaki z kefirem i dla mnie surówki, a dla taty mizerię. Niedługo potem przyjechali mama i bart, by zabrać nas do domu (ale najpierw na duuże lody włoskie z polewą) "i się skończyło rumakowanie!".  
Jednakowoż wyjście (no, bo to nie wyjazd) uważam za udane. 


Dzisiaj już w domu, sobotnie - wspólne śniadanie: świeży chleb słowiański z masłem (nie, żeby poszło pół bochenka, z czego wszyscy zjedli po kromeczce, a ja całą resztę), bio jogurt z marakują, trochę serka wiejskiego i pomarańcza.  Trochę bolą mnie łydki, więc chyba odpuszczę sobie zaplanowany na jutro bieg. A w poniedziałek (o zgrozo!) rozpoczęcie liceum, kontrola u psychiatry i możliwe, że dojdzie jeszcze pobranie krwi, więc będę musiała zacząć ten pierwszy poniedziałek z krwi i kości na czczo. Och, nie! 


PS: Dobrze widzicie, postanowiłam zacząć numerować wpisy. Od środka. 



niedziela, 25 sierpnia 2013

Za dużo słodkości.

owsianka na mleku sojowym z siemieniem lnianym i jabłkiem 
oatmeal on soy milk with linseed and apple 


Aale brzydkie zdjęcie. Aż mi wstyd. 


Wczoraj nie było wpisu, bo w niedziele nie chodzimy na zakupy (z szacunku dla osób, które muszą w ten dzień pracować) i staramy się nie siadać przy komputerze. Zresztą zdjęcie śniadania i zrobiłam dopiero w trakcie jedzenia: 





1 i 1/2 razowego tosta z paprykowym tofu, pomidorem i szczypiorkiem, kawałek żółtej papryki i trochę sałaty 
1 and 1/2 wholemeal tost with pepper tofu, tomato and chives, piece of yellow pepper and a bit of lettuce 








Upiekłam wczoraj pełnoziarnistą tartę z z mirabelkami i śliwkami. A potem zjadłam trzy kawałki z odrobiną jogurtu naturalnego. I małą gałkę lodów wiśniowo-śmietankowych z owym jogurtem i malinami. I połowę czekolady o smaku creme brulee (która waży prawie 300g, więc to jakby zjeść półtora zwykłej tabliczki), 1/3 opakowania jeżyków (3 sztuki) i ciasteczko-wafelek maczany w mlecznej czekoladzie. To dużo - dużo śmieci, ale umiałam sobie logicznie wytłumaczyć, że to nie jest niewybaczalne. Zawsze w niedzielę po obiedzie (którego też sporo zjadłam) pozwalamy sobie na słodycze. Nawet nie jemy kolacji. Ale tylko raz w tygodniu. 


sobota, 3 sierpnia 2013

Pyszna owsianka nie przysłoni obrzydliwości.


nocna owsianka z zarodkami pszennymi i migdałami na mleku sojowym, podana z agrestem i borówkami 
night oatmeal with wheat germ and almonds on soj milk, serwed with gooseberries and blueberries 

Owoce ciągle te od babci. 
Nie myślałam, że trochę posiekanych migdałów sprawi, że owsianka będzie tak pyszna... Ale była! 


Jutro nad morze. Chyba nie chcę. Jestem idiotką, dlaczego nie chcę?! 
Bo nie chcę być non stop z całą rodziną, bo nie chcę przerywać treningów, bo nie chcę leżeć plackiem na plaży, bo nie lubię panierowanych potraw  i  spania z bratem. 
Jestem obrzydliwa, jak zawsze. 



poniedziałek, 15 lipca 2013

Wszędzie dobrze...








owsianka na mleczku kokosowym z jagodami goji i masłem orzechowym, garść truskawek 
oatmeal on cocnut milk with goja berries and peanut butter, handful of strawberries 








Dziękuję za wczorajsze komentarze - chyba macie rację. 

Dzisiaj rano poszłam pobiegać, na początku babcia nie chciała mnie puścić (wcześniej nie wiedziała, że biegam), do tego trochę padało, ale w końcu po objaśnieniu mi przez dziadka najprostszej trasy nad stawy wyruszyłam. Bieg nie był długi, może 45 minut, ale lepsze to niż nic. 
Po południu wyszłyśmy z babcią na łowy i już jestem bogatsza o śliczną białą bluzkę, letnią sukienkę w kwiaty (którą jednak trzeba będzie nieco zwęzić pod pachami), garść kosmetyków i syrop z agawy, na który za sprawą Sophie Dahl miałam od dawna chętkę. 

Poza domem czuję się nieco nieswobodnie (może to z powodu małej ilości miejsca w odstąpionym mi pokoju, w którym nieco utrudnione są ćwiczenia?), ale nie źle. Więc chyba wszystko w porządku. Poszłam biegać, namiętnie rozwiązuję krzyżówki, mam dobry nastrój - jest w porządku! 

Mam nadzieję, że u was też. 



sobota, 8 czerwca 2013

Omnononm.

nocna owsianka na kefirze z otrębami i suszoną żurawiną, pasek białej czekolady Ritter Sport z orzechami laskowymi 
night oatmeal on kephir with brans, dried cranberries, piece of white chocolate Ritter Sport with hazelnuts 

Wreszcie zalogowałam się do systemu (ad. rekrutacja). 
Nie było tak strasznie. 



środa, 5 czerwca 2013

Wisla - I come back superior.

budyniowa owsianka na mleku sojowym z cynamonem, jabłkiem, domowym masłem orzechowym i białą czekoladą Ritter Sport z orzechami laskowymi 
pudding oatmeal on soy milk with cinnamon, apple, homemade peanut butter and white chocolate with hazelnuts Ritter Sport 

(Stwierdzam, iż uwielbiam Ritterki.) 

Takie wyjazdy uczą, nie w sensie nauki jako wiedzy szkolnej, ale wiedzy o życiu (chociaż w pociągu zaliczyłam sprawdzian z niemieckiego na pięć). Teraz już wiem, że o zjedzeniu michałka i kilku żelek na godzinę przed obiadokolacją i połowy wafelka po nie powinno się rozmyślać.
Nie weszliśmy na żaden szczyt. Pogoda nie dopisała, a jeszcze bardziej nie dopisała kondycja niektórych osób. Jestem dumna, że chociaż nie ćwiczę na wf-ie (nie z własnej woli), to jednak mam kondycję lepszą od niektórych kolegów (albo przynajmniej na to wyszło podczas wędrówki). Mimo wszystko wyjazd uznaję za jak najbardziej udany, choć połamałam parasol, a wracając autobusem zahaczyłam jednego pana na wystający drut i musiałam szybko go wyplątać.



czwartek, 30 maja 2013

Homemade nutty something.

owsianka na mleku sojowym z otrębami, jabłkiem, bananem i domowym masłem z orzechów włoskich*
oatmeal on soy milk with brans, apple, banana and homemade butter from walnuts*

*masło z orzechów włoskich z kakao, słodzone maminym  syropem z mniszka 

Niezależny ekspert - brat i ja sama przyznajemy, że to robione przeze mnie masło (w przeciwieństwie do poprzedniego) nie wyszło takie pyszne. Może to z powodu skórek orzechów włoskich (których przecież nie ma na fistaszkach) nadających mu goryczki. I to nie małej. Mniszek i kakao jakoś sobie poradziły i nie było takie złe, ale nadal... oryginalne.  





sobota, 25 maja 2013

Improvised oatmeal & first run.

budyniowa waniliowa owsianka z otrębami, płatkami migdałów, syropem z mniszka i gorzką czekoladą 
pudding wanilla oatmeal with brans, almond flakes, dandelion syrup and dark chocolate 

Nie miałam pomysłu na śniadanie. Żadnego planu, czysta improwizacja i wyszło pysznie. 
Ostatnio mam tyle nauki, że nawet śniadanie ciężko jest zaplanować dzień wcześniej (napisała siedząc od 30 minut w internecie). Ale może to i lepiej. 

Dzisiaj pierwszy raz wyszłam z psem (i tak w ogóle) "pobiegać". Oczywiście mój pies jest bardziej przyzwyczajony do szybszego i wolniejszego chodzenia niż biegu.  Zresztą ja też. Trochę biegłam, trochę truchtałam, trochę maszerowałam i trochę spacerowałam, zdarzyło się też kilka postoi, by poprawić uparcie zsuwającą się z głowy czapkę. Zajęło mi to łącznie może niecałe 30 minut, ale czułam się cudownie. Chcę jeszcze. 



czwartek, 23 maja 2013

Cow's milk.

owsianka na mleku krowim podana z białą czekoladą Wedla i suszonymi jagodami goji
oatmeal on cow's milk served with white chocolate Wedel and dried goja berries


Mleko od krowy smakuje wybornie. Nawet to pite z kartonu. Przynajmniej na razie. 
Mam przyjemność przedstawić pierwszą od roku owsiankę na mleku krowim. Takim zwykłym 1.5 %. 

Dzisiaj nie poszłam na sesję rodzinną, aby móc na pierwszej lekcji napisać sprawdzian z matematyki (jak umówiliśmy się z panią), niestety nie było mnie w szkole dzień wcześniej i nie dotarła do mnie informacja, że sprawdzian ten został przełożony na poniedziałek. So nice. 




piątek, 17 maja 2013

Like a child.

płatki owsiane podane z jogurtem naturalnym i malinami ze słoika
oatmeal served with natural yoghurt and raspberries from the jar 

Pierwszy jogurt z krowiego mleka od roku. Padło na Activie naturalną, i dobrze. Czuję się jak małe dziecko, które poznaje smaki świata. Tylko, że ja robię to po raz drugi. 




czwartek, 16 maja 2013

First, after a year, milk chocolate.


owsianka na mleku sojowym z cukrem trzcinowym,  kiwi, pistacjami i wiórkami kokosowymi
oatmeal on soy milk with cane sugar, kiwi, pistachios and desiccated coconut 

Co byłoby pierwszą zjedzoną przez was rzeczą, gdybyście dowiedzieli się, że przeszła wam dość duża alergia? U mnie był to kawałek czekolady z mlekiem alpejskim, rodzynkami i orzechami laskowymi od Milki. Mleczna czekolada, to jednak nie to samo co gorzka, chociaż gorzką bardzo lubię. Ta była wyjątkowo pyszna, bardzo słodka, ale pyszna i tak cudownie rozpływająca się w ustach... Ach! 




wtorek, 14 maja 2013

Cough, cough, cough & chocolate.

kakaowa owsianka na mleku sojowym z babcinymi porzeczkami ze słoika i gorzką czekoladą*
cocoa oatmeal on soy milk with grandmum's currants from the jar and dark chocolate* 

Dzisiejszy dzień również spędzam pod kołdrą. 
Ekhu, ehu, ehu to najczęściej wydawane przeze mnie dźwięki. 
Bardzo to zastanawiające, że poza gardłem zupełnie nic mi nie jest - nawet nie mam kataru. 
Ale lekarka pewnie dzisiaj wszystko mi powie. 

*tak, nadal tą białoruską



poniedziałek, 13 maja 2013

Big homecoming, small blogger.

owsianka z płatkami ryżowymi i otrębami na mleku sojowym, podana z kiwi i gorzką białoruską czekoladą 
oatmeal with rice cereal and brans on soy milk, served with kiwi and dark Belarusian chocolate


Długo się zbierałam, dziękuję wszystkim którzy mimo wszystko na mnie czekali. Zdarzało się, że już robiłam rano zdjęcie z zamiarem umieszczenia go tutaj, ale coś przeszkadzało.  
Teraz kiedy jestem już po egzaminach i po bierzmowaniu, mając na trzecie imię Rita mogę powrócić, by za jakiś czas znowu zniknąć w natłoku obowiązków. Oby nie. 

A co do czekolady, to dostaliśmy ją tej zimy od dzieci, które przyjechały do Polski na konkurs kolęd i spały u nas w domu przez dwa dni. 

piątek, 12 kwietnia 2013

Accident in the kitchen.

owsianka na mleku sojowym z siemieniem lnianym, otrębami, gorzką czekoladą, pistacjami i kiwi
oatmeal on soy milk with flax seeds, brans, dark chocolate, pistachio and kiwi

Dzisiaj stało się coś dziwnego. Po powrocie do domu podgrzałam sobie zupę krem z grochu,normalnie zjadłam, potem otworzyłam bigos od babci (specjalnie dla mnie bez wieprzowiny i pomidorów), podgrzałam z ziemniakami i również zjadłam czytając wywiad z Wojciechem Cejrowskim w "Do Rzeczy". Gdzie dziwne zjawisko? Nastąpiło zaraz potem - wróciłam do kuchni, odłożyłam talerz i wyjadłam jeszcze część bigosu ze słoika, na zimno. W sumie zjadłam ponad połowę litrowego słoja! Czułam się (nadal czuję) z tym dziwnie. Bigos mojej babci nie był zwykłą kapustą z mięsem i grzybami - cały pływał w oleju... 



środa, 10 kwietnia 2013

Grat food & dance it's my perfect fatiguing day.

owsianka z amarantusem na mleku sojowym zagęszczanym kaszą manną z otrębami, kiwi, bananem i prażonymi płatkami migdałowymi 
oatmeal with amaranth on soy milk concentrated by semolina with brans, kiwi, banana and roasted almond flakes

Owoce do śniadania, kozi ser pleśniowy w kanapkach, domowy sok jabłkowy bez grama cukru, pierwszy raz jedzone przez mnie (właśnie, tak popularne, a jadłam je po raz pierwszy) kanapki z masłem orzechowym i bananem oraz nowa zupa z ciecierzycy mamy. 
W szkole od 8:00 do 18:00 wliczając w to trening grupy tanecznej. 
Czuję się świetnie. 



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

From the home garden.

pieczona owsianka z jabłkiem, płatkami migdałowymi i rodzynkami polana domowym musem śliwkowym
baked oatmeal with apple, almond flakes and raisins glade homemade plum mousse


Moja pierwsza pieczona owsianka.  
Pochwalę się, że oba użyte dzisiaj owoce pochodziły z mojego ogródka. Śliwki - zawczasu wydrylowane i zamrożone (wreszcie znalazły zastosowanie) oraz jabłka zimujące w chłodzie piwnicy. 



sobota, 6 kwietnia 2013

Sometimes I forget that I have the greatest mom in the world.

owsianka na mleku sojowym z otrębami, cynamonem, babcinymi powidłami śliwkowymi, prażonymi ziarnami słonecznika i suszonymi figami 
oatmeal on soy milk with brans, cinnamon, granmum's plum jam, roasted sunflower seeds and dried figs 

Dziękuję Ci mamo. Że ustąpiłaś. Że pozwoliłaś mi się nie ważyć. Nie dzisiaj.
Będę dzielna, staram się rozróżniać dwa wilki i karmić tego dobrego, ale to nie jest proste. 
Mam ochotę przysiąc Ci na wszystkie świętości, że do następnej kontroli wagi będzie lepiej. Że to zrobię. W końcu.