Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płatki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 września 2013

128.

przed biegiem:  kawałek arbuza i dwa banany
pre run: a piece of watermelon and two bananas 


po biegu: smoothie (sałata-banan-śliwki-mleko sojowe), dużo musli pekanowo-klonowego (więcej niż na zdjęciu)
post run: smoothie (lettuce-banana-plumps-soy milk), a lot of pecan-maple syrup muesli (more than in the picture) 




piątek, 23 sierpnia 2013

Skłonności do obsesji. (proszę, przeczytajcie ten wpis)

musli Lo z owocami z ciepłym mlekiem sojowym, brzoskwinia 
muesli Lo with fruits with warm soy milk, peach 



Śniadanie jedzone w łóżku z książką. Brakowało mi tego. 

***

Zastanawiałam się ostatnio, czy osoby zmagające się niegdyś z obsesją na punkcie jedzenia (Piszę "niegdyś", choć jakieś małe potyczki toczone są i będą pewnie nie raz, ale czy byłego alkoholika nie przestaje się nazywać byłym alkoholikiem, mimo, że nadal musi unikać, uważać na  trunki?) mają skłonność do popadania w obsesje również na innym punkcie, np. ćwiczeń fizycznych? 
Nie są to tylko moje przemyślenia - pewna dziewczyna z którą koresponduję (a wychodzi ona z zaburzeń odżywiania) przyznała, że wręcz boi się czy ćwiczenia nie staną się jej nową obsesją, bo ostatnio ćwiczy dużo, martwi się tym, że po rozpoczęciu roku szkolnego będzie musiała to zmienić, martwi się tym też przed wakacyjnymi wyjazdami z bliskimi. 
Sama zauważyłam, że kiedy, tak jak teraz w wakacje, mam więcej czasu, to mój dzień podporządkowany jest nieco za bardzo ćwiczeniom. Wczoraj spędziłam na nich dwie godziny nie wliczając 30 minutowego biegu i rozciągania (oczywiście zazwyczaj jest ich mniej, biegam też nie codziennie, ale najłatwiej przypomnieć sobie coś co było wczoraj). Niby zawsze "po" czuję się lepiej niż "przed" i jest też ta przemiła satysfakcja, że zrobiło się trening, coś dobrego dla swojego ciała, które przecież musi odbudować zniszczone kiedyś mięśnie, ale czy towarzyszyć temu musi wewnętrzny przymus, zobowiązanie. A może bez niego nie było by wystarczającej motywacji by się ruszyć? 
Czuję coś takiego, właściwie to czuję taką mieszankę różnych odczuć i powiedzcie mi czy to obowiązkowość, zdrowe zaangażowanie w odbudowywanie swojego ciała czy początek obsesji. Bo nie wiem. Równie dobrze mój wewnętrzny leń może się właśnie odzywać i głosić: "Nie chce mi się. Masz obsesję, musisz z tym skończyć, nie rób nic, siedź na tyłku, to ja też nie będę musiał nic robić." Tak, to bardzo prawdopodobne. 
Dzisiaj postanowiłam sobie odpuścić i najprawdopodobniej nie będę ćwiczyć. Chyba godzinę rano leżałam w łóżku z książką, a potem pozwoliłam sobie usiąść przed monitor. I to napisać. Szczerze, bardzo mi zależy na waszym zdaniu. I radach. 

***

I przepraszam za jakość zdjęcia, to nie był jeden z tych dni oświeconego aparatu. 




poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Kiedy wróciłam i przespałam prawie pół doby.


płatki "błonnik" i bran flakes z mlekiem sojowym 
"fibre" flakes and bran flakes with soy milk 

Wróciłam. Znowu. Tym razem nie przejmowałam się wyjazdem i również wróciłam zadowolona. Może nie aż tak bardzo jak spod namiotu... a może tak samo. Trudno porównywać biwak z pielgrzymką, jednakowoż było fajnie. 
Tej nocy spałam blisko 10 (a może 11?) godzin. Ostatnimi czasy to mój rekord. Po sobotnim koncercie do północy (podczas którego bracia franciszkanie zbiegli do nas przed scenę i próbowali nas rozruszać czymś na kształt pogo) i niedzielnym powrocie w nieklimatyzowanym autokarze. Po bólu brzucha, który jednak nie przeszkodził mi w zjedzeniu prawie 100 gram (1/3 ogromnej tabliczki) czekolady o smaku panna cotta (co przy bólu brzucha chyba rzeczywiście nie było najlepszym pomysłem, ale takiej jeszcze nie jadłam i choć była niedorzecznie słodka była też bardzo smaczna), wielkiego krakowskiego precla z makiem i masłem oraz odrobiny czekoladowego budyniu już całkiem późnym wieczorem. Należało mi się. To nic, że nie poszłam biegać - pójdę jutro, jeśli się zbiorę. (A jedna pani na pielgrzymce powiedziała mamie, że widuje mnie jak biegam, kiedy sama chodzi na nordic-walking oraz że mam bardzo ładną sylwetkę, pewnie dlatego.) 



czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozmyślanie o ćwiczeniach i zimne lody dla ochłody ciała i głowy.

lody waniliowo-czekoladowo-śmietankowe z musli Lo i porzeczkami z babcinego ogródka 
vanilla-chocolate-cream ice creams with musli Lo and currants from grandma's garden 


No to zjadłam lody na śniadanie. 
Na lewej stopie mam pierwsze w życiu pęcherze, od biegania, a w niedzielę jadę nad morze i nie wiem co będzie z treningami (bo blogowania nie będzie na pewno ;)). 
Ja chcę ćwiczyć! Nie chcę, by rodzice marudzili, że przeginam, by nieznajomość miejsca i pęcherze uniemożliwiały bieg. Chcę robić brzuszki i pajacyki, ale jak robić to wszystko pod namiotem? 

PS: Przepraszam za rysunki w tle, tak mnie jakoś naszło. 




środa, 17 lipca 2013

Popsuty sprzęt i nie-bieganie.


I choć śniadanie było dziś nie tylko smaczne, ale i pyszne - jadłam bowiem bezcukrowe muesli z owocami ze świeżym bananem, jogurtem greckim, cynamonem i syropem z agawy - nie możecie go zobaczyć, bo zepsuł mi się aparat. Nie dość, że zostałam ze starą cyfrówką, to jeszcze zaczęła się psuć, a potem rozładowała. A ja nie wzięłam ładowarki. 

Dzisiejsze wędrówki po galerii sprawiły, że nie miałam już siły iść na basen, trudno, pójdę jutro - centra handlowe mnie wykańczają. I nieco przytłaczają. 


Według planu powinnam pójść rano pobiegać, ale nie poszłam. Wstałam trochę później, ale nie na tyle by był to powód, na niebie nie było chmur i stwierdziłam, że choć wcale nie łapał mnie leń jednak sobie odpuszczę. Mimo wszystko biegi u babci (może nie tyle same biegi, ale inne czynności z nimi związane) wyglądają inaczej i czuję się nieco skrępowana. 
Czy jeśli przez tydzień nie będę biegać poczuję różnicę po powrocie do domu i do treningów?  



wtorek, 16 lipca 2013

Babskie pogawędki.

pekanowo-klonowe crunchy z mlekiem sojowym, pół jabłka 
pecans-maple syrup crunchy with soy milk, half apple 


Dzisiaj był basen. Bardzo przyjemny - dawno nie pływałam. A później odwiedziła nas siostra babci i choć nie wiedziałam jak się nastawić na to spotkani okazało się bardzo udane, miło nam się rozmawiało.  Trochę o pierdołach, ale w gruncie rzeczy o ważnych sprawach. I to tak ciekawie, przy świeżych owocach i uchylonym balkonie. 

Mama zadzwoniła do mnie powiedzieć, że przyszedł list od Kasi. Nie mogę się doczekać, aż go przeczytam, szkoda tylko, że muszę czekać do weekendu. W tradycyjnych listach jest coś wyjątkowego, szkoda tylko, że w przeciwieństwie do e-maili trzeba za nie płacić i to czasem nie mało, jeśli chcemy wysłać coś oprócz listu. 



wtorek, 2 kwietnia 2013

The last day of blissful laziness.

błonnikowe płatki z mlekiem sojowym, orzechami włoskimi i suszoną żurawiną 
roughage's flakes with soy milk with walnuts and dried cranberries 


Święta, święta i po świętach. 

Na stole stoją jeszcze resztki sernika. 
Na małym stoliku obsycha wielkanocna palma. 
A w doniczki powtykane są malowane ręcznie styropianowe jajka. 

Jutro czeka mnie 10 godzin zegarowych w szkole i pierwsza próba zjedzenia tam przyniesionego z domu obiadu (ryżu z kurczakiem i warzywami).  
Z jakiegoś powodu się boję. 



niedziela, 17 lutego 2013

Last week & my terrible mood.

ekologiczne płatki owsiane na mleku sojowym light z przyprawą do kawy i deserów Kamis, suszonymi figami i dżemem żurawinowym (w środku)
eco oatmeal with light soy milk with coffee & desserts spiece Kamis, dried figs and cranberry jam (inside)
 Niestety mój pobyt poza domem się przedłuży. Szkoda bo mam w cholerę pracy,coraz mniej czasu, stany depresyjne (tudzież) lękowe i brata 24/7 choć byłam pewna, że od niego odpocznę. 



A teraz zaległości, bo oczywiście robiłam zdjęcia,ale nie miałam do nich głowy (do wtorku jestem w Łodzi). I przepraszam za jakość, ale musiałam zabrać stary aparat:


razowe kanapki z białym serkiem do smarowania Turek i miodem faceilowym/ serkiem i awokado/ awokado
wholemeal sandwiches with white goat spreads cheese Turek & honey/ cheese & avocado/ avocado 



owsianka na mleku sojowym light z domowym musem jabłkowym, miodem i białym kozim serkiem Turek
oatmeal with light soy milk with homemade apple mousse, honey and white goat cheese Turek 



razowe naleśniki z cynamonem, białym kozim serkiem Turek, miodem i startą skórką pomarańczy
wholemeal pancakes with cinnamon, white goat cheese Turek, honey and orange pell 



płatki błonnik na mleku sojowym z jabłkiem i suszoną żurawiną
roughage flakes with soy milk with apple and dried cranberries 



kasza manna na mleku sojowym z bananem orzechami włoskimi i dżemem  żurawinowym
semolina with soy milk with banana, walnuts and cranberry jam 



kuskus na mleku sojowym ze świeżymi truskawkami i gorzką czekoladą
couscous with soy milk with fresh strawberries and dark chocolathe 
 Truskawki w środku zimy? Nigdy więcej! Wielkie, czerwone, wyglądające smakowicie, ale pozbawione smaku, zwłaszcza smaku truskawek. Ble. 



owsianka na mleku sojowym z domowym musem jabłkowym (w środku), miodem faceilowym i pyłkiem pszczelim
oatmeal with soy milk with homemade apple mousse (inside), honey and bee pollen 



razowe kanapki z sałatą, czerwoną papryką i wędzonym łososiem
wholemeal sandwiches with lettuce, red pepper and  smoked salmon 



domowy budyń kakaowy z suszoną żurawiną
homemade cocoa pudding with dried cranberries