musli Lo z owocami z ciepłym mlekiem sojowym, brzoskwinia
muesli Lo with fruits with warm soy milk, peach
Śniadanie jedzone w łóżku z książką. Brakowało mi tego.
***
Zastanawiałam się ostatnio, czy osoby zmagające się niegdyś z obsesją na punkcie jedzenia (Piszę "niegdyś", choć jakieś małe potyczki toczone są i będą pewnie nie raz, ale czy byłego alkoholika nie przestaje się nazywać byłym alkoholikiem, mimo, że nadal musi unikać, uważać na trunki?) mają skłonność do popadania w obsesje również na innym punkcie, np. ćwiczeń fizycznych?
Nie są to tylko moje przemyślenia - pewna dziewczyna z którą koresponduję (a wychodzi ona z zaburzeń odżywiania) przyznała, że wręcz boi się czy ćwiczenia nie staną się jej nową obsesją, bo ostatnio ćwiczy dużo, martwi się tym, że po rozpoczęciu roku szkolnego będzie musiała to zmienić, martwi się tym też przed wakacyjnymi wyjazdami z bliskimi.
Sama zauważyłam, że kiedy, tak jak teraz w wakacje, mam więcej czasu, to mój dzień podporządkowany jest nieco za bardzo ćwiczeniom. Wczoraj spędziłam na nich dwie godziny nie wliczając 30 minutowego biegu i rozciągania (oczywiście zazwyczaj jest ich mniej, biegam też nie codziennie, ale najłatwiej przypomnieć sobie coś co było wczoraj). Niby zawsze "po" czuję się lepiej niż "przed" i jest też ta przemiła satysfakcja, że zrobiło się trening, coś dobrego dla swojego ciała, które przecież musi odbudować zniszczone kiedyś mięśnie, ale czy towarzyszyć temu musi wewnętrzny przymus, zobowiązanie. A może bez niego nie było by wystarczającej motywacji by się ruszyć?
Czuję coś takiego, właściwie to czuję taką mieszankę różnych odczuć i powiedzcie mi czy to obowiązkowość, zdrowe zaangażowanie w odbudowywanie swojego ciała czy początek obsesji. Bo nie wiem. Równie dobrze mój wewnętrzny leń może się właśnie odzywać i głosić: "Nie chce mi się. Masz obsesję, musisz z tym skończyć, nie rób nic, siedź na tyłku, to ja też nie będę musiał nic robić." Tak, to bardzo prawdopodobne.
Dzisiaj postanowiłam sobie odpuścić i najprawdopodobniej nie będę ćwiczyć. Chyba godzinę rano leżałam w łóżku z książką, a potem pozwoliłam sobie usiąść przed monitor. I to napisać. Szczerze, bardzo mi zależy na waszym zdaniu. I radach.
***
I przepraszam za jakość zdjęcia, to nie był jeden z tych dni oświeconego aparatu.