przed biegiem: jabłko
pre run: apple
po biegu: kasza kukurydziana na mleku sojowym z otrębami, bananem, cynamonem i syropem z agawy
post run: polenta on soy milk with brans, banana, cinnamon and agave syrup
Rano, sms od kolegi, że zapomniał wysłać mi kartkę z Włoch. Och! Ale jakoś przeżyję.
Postanowiłam, że dziś dla odmiany udam się na krótki (30 minut), ale nieco szybszy/intensywniejszy trening. Wyszło z tego tyle, że rzeczywiście zawitałam w domu po nieco ponad pół godzinie zdyszana jak ciężarówka, po przebiegnięciu na prawdę niedużej odległości - tak to widać jest jak się wystartuje szybciej, to potem szybciej się męczy i tam, gdzie wcześniej miało się siłę rozpędzić teraz się tej siły nie ma. I wlecze nogi za sobą. A tępo nie było jakieś mega. Oj, dziewczyno.